Klub w Międzyrzecu

Klub NaturystówZnali się wszyscy: plotki i nowinki, przeżycia i różne wypadki dnia obiegały Rynek w Międzyrzecu z szybkością niebywałą. Częste swary, a nawet bijatyki szybko były likwidowane. Rygor w Międzyrzecu panował, porządek, dyscyplina, posłuszeństwo i solidarność. Była to jedna wielka rodzina, którą łączył handel, no i przywiązanie do międzyrzeckiej Starówki. Przodowały w tej ciżbie, rej na międzyrzeckim Rynku wodziły jednostki energiczniejsze, o silniejszej indywidualności.

Rozpocząć trzeba – bo tak już w Międzyrzecu wypada – od pana pułkownika. „Z wieku i urzędu” to mu się należy, choć nikt lat jego nie znał. Wiedziano tylko, że brał udział w postaniu styczniowym.

Międzyrzecki Klub NaturystówWysoki, szczupły, trzymał się zawsze prosto, z godnością i fasonem starego kawalerzysty. Siwa broda przy pięknych, wyrazistych rysach i biała czupryna przydawały powagi i surowości całej postaci; ciężka nieodłączna laska ze srebrną rączką, podobna do szabli, uzupełniała wspaniałą sylwetkę weterana. Pan pułkownik mieszkał przy rodzinie w pokoiku frontowym domu przyległego do kamienicy w Międzyrzecu.

Jego okno, ozdobione trzema klatkami dla szczygłów i kanarków, umieszczonymi wśród kwiatów w doniczkach, i dwoma barometrami z zakonnikiem wyglądającym z kapliczki na pogodę, wychodziło na Rynek w Międzyrzecu.

Leave a Reply